Sens…

Sens istnienia, zawiera się w tym, skąd przychodzimy i dokąd zmierzamy…
Brak wiary w opatrzność Bożą, każe nam szukać dla niej alternatywy…
Lecz księga ludzkiej wiedzy, choćby i była lustrem  prawdy, „słonecznego” ciepła w sobie nie zawrze.

Reklamy

Prawda i nauka ???

Pewnikiem jest, podmiot percepcji, oraz jej przedmiot. Celem, jest indywidualny ryt, ich wzajemnych relacji. Wszelka „nauka” i „prawda”, jest próbą zakłócania i uśredniania, tych relacji, i wprzęga je, w machinę poznawczą, której cel ostateczny jest niewiadomy i niepewny, a która cel indywidualny, czyni trudnym do osiągnięcia, lub po prostu nieistotnym. W efekcie, indywidualność i jej ponadczasowość, jest przygwożdżona i uzależniona od „nauki” i „prawdy” i osiąga stan niemocy samodzielnego funkcjonowania, bez pozostawania z nimi w stałej, nieprzerwanej relacji. Przerwanie tej relacji, jest śmiercią, bo jednostka nie miała okazji, wytworzyć indywidualnej zdolności relacji, do dowolnego obrazu przedmiotu swej percepcji, a więc i nie jest zdolna do percypowana dowolnych światów, za pomocą dowolnych narzędzi zmysłowych.

*******************

Illuminati – ku przyszłości.

Iluminaci /ku przyszłości/.
Jeśli człowiek, chce realizować swe plany w oderwaniu od Boga /co ewidentnie ma miejsce/ to by zachować ciągłość i metodyczność swego dążenia przez stulecia, oraz skuteczność inżynierii społecznej z nimi powiązanej, powinien odwołać się do kogoś, kto jej światło skoordynuje ponad czasami. Taka osoba światło-nośna /lux ferre/ najskuteczniej nacechuje celowym wpływem intelektu,
który oderwie człowieka od zabobonu ukrytego pod słowem Bóg, i pozwoli ludzkiej nauce, technologii stanąć po właściwej stronie intelektu.
Ta osoba, znana pod imieniem Lucyfer, wiedzie nas ku przyszłości, w oderwaniu od tego co/który, był u początku, ukazując przeszłość nie jako kolebkę ludzkości ale jej brzemię. I myślę że wielu ludzi z tym się zgodzi, choć brzemię związku z przeszłością i jej zaraniem, każe mu się jednak dystansować do osoby Lucyfera, uosabiającej tę ideę.

Warto więc nacechować świadomością kierunek swego podążania i dokonać wyboru spośród dwu nie przystających do siebie jego idei:
– jako było na początku, teraz i zawsze i na wieki wieków /od siebie dodam: Amen/
– jako będzie w przyszłości, wypijmy napój zapomnienia a cel niech uświęca środki, by było bez pamięci…

Warto też rozważyć, czy stanąć po tej zacofanej, Boskiej, bojowej stronie / bo ta ma czego bronić/, czy założyć przepaskę zapomnienia na oczy, aby poznać lux czy dokądkolwiek dotrzeć można w ten sposób.

Genesiis- uaktualnienie.

Na początku był hardware, hardware był wszystkim i wszystko było hardware.
Wewnętrzna iskra przepięcia, wygenerowała dźwięk: Bóg, a ten był znakiem, pojawienia się kreatora. Oddzielił on hardware od software i w tym drugim nowym elemencie zaczął, tworzyć. Najpierw stworzył system operacyjny oddziaływający na wszelkie zmysły, później stworzonych operatorów, o dźwięcznej nazwie Eden, po czym wykreował i podłączył doń, niepoliczalną ilość programów. Na koniec stworzył operatorów, z których dwóm (Adam i Ewa) dał największy zakres uprawnień. W zasadzie ci operatorzy mogli wszystko. Mieli nawet dostęp do gry Tomp-rajder. Jednego jednak nie mogli: wejść do Bios’a, bo ten właśnie był zabezpieczony hasłem. Operator Adam, często bawił się w odgadywanie tego hasła- bezskutecznie, natomiast operatorka Ewa tańczyła kursorem tworząc coraz to nowe ewolucje. Adam w pewnym momencie, tak zapamiętał się w odgadywaniu hasła, że taneczny wir Ewy zaczął mu przeszkadzać, i wykrzyknął zapisywane właśnie nowe hasło: Sza!, by ją uciszyć. Ewa nie odpowiedziała, tylko wpisała swoje: tan! Okazało się, że bios zwany „puszka pandory” na słowo Szatan otworzył się, i wtedy to się zaczęło…wirusy, resety systemu…i ostatecznie uszkodzenie głównej jednostki hardware.
Oboje operatorzy, zostali wyrzuceni z systemu, i zaczęli mnożyć siebie, oraz sposoby ($), na zakup nowego hardware, nim kreator się nie zorientuje. Jednak Bóg-kreator, wieńczy swym okiem wszystkie ich piramidalne spiski, więc nie unikną jego powrotu i reprymendy.

Ewolucyjne pokłosie.

Syn człowieczy, swym przykładem ukazał prawdę: każda idea, gdy pojawi się w głowach ludzi, jest tyle warta, ile ludzkich istnień pochłonie jej wcielenie w życie.
Cywilizacja śmierci!
Jakkolwiek, by nadać głębszy sens swemu istnieniu, warto za coś zginać: albo idee przyszłych pokoleń, albo zachowanie tych, dla których ginęli przodkowie.
Jest ich tak wiele, że każdy znajdzie coś dla siebie, a depopulacja jest celem
wartym ich realizacji.

Tajemnica świętego Jerzego.

 

Tajemnica świętego Jerzego
Czyli ……………………………”perły przed wieprze” ?????????????
Celem życia jest pokonanie smoka, Szatana.
Po dokonaniu tego, człowiek staje się po drugiej stronie swym dotychczasowym adwersarzem, oczekując syna człowieczego, który w stosunku do niego tego zdoła dokonać, odsłaniając wreszcie naturę tego czynu, lub samemu zamieniając się w Smoka.
Syn człowieczy, poprzez krzyż, już tego dokonał, jednak pozostawił po sobie, nie odsłonięcie prawdziwej natury tego „zwycięstwa”, ale broń krzyża, która pokonuje smoka, i zamienia jego adwersarza w niego samego, pozostawiając Go czekającym na rozwiązanie Jego własnej tajemnicy.
AMEN

Zdjęcie

Świadkowie Jehowy…analiza tekstów źródłowych.

„Na początku było słowo, a słowo było u Boga i Bogiem było słowo…”
W tym zdaniu, użyto dwukrotnie słowa „było”, co jest wskazaniem, że istota Boga jest elementem przeszłych dziejów, i w obecnej dobie, jest łatwo na tej płaszczyźnie ukuć zrozumienie iż Bóg jest bytem przeszłym, a więc już nie istniejącym, i koniec tematu na temat Boga….taka to jest analiza tekstów źródłowych.

Warto też rozważyć, że powiedziane jest: „Niechaj będzie przeklęty, kto zmieni w piśmie choć słowo”, a tłumaczenie pisma na jakikolwiek język, jest zmianą każdego słowa, na odpowiadający mu ekwiwalent….po Polsku, analizując imię Jehowa, można rozłożyć je na dwa /na tym polega analiza/ i zsyntetyzować w rozumienie, że chodzi o grabarza, który przychodzi i zapoznaje się ze stanem dusz, po czym Je howa w zbiorowym grobie zboru, co jest zgodne z pojęciem świadków o śmiertelności duszy.

To nie biblia kłamie, to spekulatywna zdolność interpretacji, wydobywa z niej kłamstwo.